Krawiectwo – czym ono jest dla mnie ?

Marzenie, krawiectwo, własna, firma, doświadczenie, historia, nauka, krawcowa

Krawiectwo – czym ono jest dla mnie ?

Skwituję to pytanie retoryczne już na samym początku iż jest ono dla mnie sposobem na życie i zarazem pasją. Odkąd pamiętam to miałam zacięcie i cierpliwość do dziergania igłą. To niesamowite jak czasem się wszystko ciekawie układa w naszym życiu. Nawet moja mama często o tym mi wspominała. To na co było czekać ? Trzeba było wybierać, więc wybrałam taką droga dla siebie. Czy od razu było prosto ? Otóż nie. Dzięki ukończonym szkołom zdobyłam podstawy o wielu materiałach, ściegach oraz zaczerpnęłam trochę historii o budowie maszyn do szycia no i otrzymałam troszkę praktyki . Wbrew pozorom ta wiedza była kamieniem węglonym pod moje podwaliny dobrych początków mojego zakątka Studio Szycia. Jednak teraz zwolnijmy, zwolnijmy bo zanim to co teraz to jeszcze zostało napisać o wielu przygodach jakie mnie spotkały podczas szumnie mówiąc „drogi kariery”. Rozpoczęłam pracę w jednych z największych zakładach krawieckich na terenie województwa lubelskiego przy przemysłowych maszynach i dużych liniach produkcyjnych. Tam w zasadzie to jeszcze nieświadomie nauczyłam się oprócz szycia i krojenia masowego, organizacji swojego stanowiska pracy. Gdy stanowisko pracy jest dobrze zorganizowane – optymalnie, to efektywność jest o wiele większa. Szkoda, że takiej mądrości człowiek nie dostaje w prezencie razem z narodzinami. Potem zdobywałam kwalifikacje i szlifowałam swoje zdolności manualne w mniszych zakładach krawieckich i salonach sukien ślubnych oraz sklepach z sukniami wieczorowymi. Nie obce mi też doświadczenia w dekorowaniu tkaninami i zdobieniu różnych przedmiotów. Przez dekorowanie nie chodzi tu o przykrycie krzesła lecz dopasowanie kroju oraz wykonanie własnoręcznie ozdób np. kwiatów lub różnego rodzaju marszczenia. Dzięki wieloletnim doświadczeniom na różnego rodzaju stanowiskach oraz różnego rodzaju odzieży można powiedzieć iż stałam się skarbnicą wiedzy oraz mistrzem projektu, nożyc i igły. Nie chodzi tu wcale o żadne przechwalanie się. Po prostu poczułam to gdy rozpoczynam swoją działalność gospodarczą oraz to ile się poprzez te lata nauczyłam i jakiej wprawy nabrałam aby teraz bez obawy zatopić nożyce w jedwabiu czy innym materiale który nie jest tani. Co ciekawe może nigdy by się to nie stało abym mogła ziścić to marzenie o własnej pracowni krawieckiej a to dla tego, że zawsze moje obawy były większe niż chęć do ryzyka. Życie pokazało iż jeśli w pracy szefostwo przekroczy pewne granice to i ryzyko staje się niewielkie. Powinnam teraz podziękować pracodawcy za taką motywacje która wrzuciła mnie w wir Studia Szycia bo teraz mam to co kocham – własną firmę i wspaniałych klientów. Cieszę się, że mogę potrzymać tak potrzeby zawód jakim jest krawiec a przy tym realizować różne projekty nie tylko suknie ślubne czy kreacje weselne lub noworoczne czy studniówkowe ale też takie które angażują mnie oraz inspirują i poruszają moją dusze artystyczną.

Mam nadzieję, że przynajmniej w niewielkim procencie przybliżyłam się do temat tego blogu odkrywając kawałek mojej historii.



Loading...